Robert Władysław Parzelski, to Polak, który w lipcu przyleciał do Sao Paulo, do Brazylii, brytyjskimi liniami lotniczymi. Poprawnie przeszedł odprawę celną, jednak nie miał na tyle odwagi, aby wyjść poza teren lotniska (okazało się, że na ma przy sobie w ogóle pieniędzy i nie zna żadnego słowa po portugalsku). Zdecydował się spędzić czas na jednej z ławek na lotnisku. Został tam na osiemnaście dni, czekając na przyjaciela, z którym umówił się, lecz ten nigdy nie przyszedł. Osoby, zajmujące się dbaniem o porządek na lotnisku, pomagały mężczyźnie, przynosząc mu jedzenie, papierosy, a nawet butelki z wódką. Dopiero po kilku dniach zainteresowała się nim policja, która wszczęła śledztwo. Okazało się, że mężczyzna jest Polakiem, który wyemigrował do Londynu w celu znalezienia pracy. Gdy jednak nie powiodło mu się, znajomy zaproponował mu wylot do Brazylii, aby ten wrócił stamtąd z doma brazylijskimi telefonami komórkowymi. Parzelski miał bilet tylko w jedną stronę. Poinformowano o zdarzeniu konsulat w Sao Paulo, a mężczyzna wrócił do Londynu. Nie wiadomo, dlaczego ktoś zlecił mu do wykonania tak absurdalną misję i dlaczego mężczyzna zgodził się na to. Przyczyny bada brazylijska policja, zaciekawiona tak niecodziennym przypadkiem.
Copyright @ 2001 - 2011 www.top-news.pl - Najświeższe newsy | Kontakt
Wszelkie zastrzeżone znaki towarowe zostały użyte tylko w celach informacyjnych.