Kilka lat temu Polska jako pierwszy kraj skorzystała z nowej niemieckiej techniki przyciągania klientów, która polega nie na zaokrąglaniu ceny produktu do pełnej kwoty, a właśnie na ustanawianiu jej z cyfrą „dziewięć” na końcu. Jest to prosty, a jednoczeńnie doskonały zabieg marketingowy. Dzięki niemu potencjalnemu klientowi wydaje się, że za kupiony towar zapłaci mniej (różnica wizualna jaką daje obniżenie ceny produktu, który kosztuje na przykład 3 zł o jeden grosz, po której cena wynosi 2,99 zł, jest ogromna). Coraz rzadziej w sklepach można spotkać ceny, które wynoszą pełną kwotę. Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami rzadziej sięgamy po produkty, które zamiast 2,99 zł kosztują całe 3 zł. Co więcej, coraz częściej nie tylko wielkie centra handlowe, ale nawet małe sieci sklepów spożywczych, zmagają się z problemem wydawaniem klientowi reszty. Często zdarza się tak, że akurat w momencie, kiedy chcemy zapłacić za zakupy, towar nie dysponuje jednogroszową monetą, wydawaną tak często. Niby to niewiele, ale oddając jeden grosz podczas codziennych zakupów, przez rok może uzbierać się nam pokaźna suma, wynosząca często od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych.
Copyright @ 2001 - 2011 www.top-news.pl - Najświeższe newsy | Kontakt
Wszelkie zastrzeżone znaki towarowe zostały użyte tylko w celach informacyjnych.